Udany wypoczynek
w Skarszewach - miejsce naszego wypoczynku od ponad 10 lat. Dzieci wybierają to miejsce ze względu na przyjazny klimat i rodzinną atmosferę, ponieważ szefostwo tego ośrodka dba o każdego i stara się zapewnić każdemu to, czego potrzebuje.
Dlatego z wielką chęcią wracamy tam co roku.
Niedaleko od naszego letniego ''domu'' znajduje się wspaniałe jezioro Borówno, w którym (jeżeli sprzyja nam pogoda) możemy wyszaleć się do upadłego - oczywiście pod bacznym okiem ratowników spoglądających na nas z pomostu. Jezioro otacza bujny las, który często staje się obiektem naszych wędrówek i zabaw.
Nieco ponad kilometr od ''Wczasowicza'' znajduje się główne miasto - Skarszewy,
gdzie wybieramy się na zakupy i co niedzielę na mszę świętą do kościoła.
W tym roku podczas tych wspaniałych 12 dni przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil.
Bawiliśmy się na podchodach, na dyskotekach, a także podczas chrztu...chrzest?!
Tak - chrzest kolonijny to u nas tradycja, w tym roku ceremonię przeszło 8 osób, w tym jedna pani wychowawczyni. Zawarliśmy wiele nowych znajomości z wczasowiczami z Gliwic
Nieco ponad kilometr od ''Wczasowicza'' znajduje się główne miasto - Skarszewy,
gdzie wybieramy się na zakupy i co niedzielę na mszę świętą do kościoła.
W tym roku podczas tych wspaniałych 12 dni przeżyliśmy wiele wspaniałych chwil.
Bawiliśmy się na podchodach, na dyskotekach, a także podczas chrztu...chrzest?!
Tak - chrzest kolonijny to u nas tradycja, w tym roku ceremonię przeszło 8 osób, w tym jedna pani wychowawczyni. Zawarliśmy wiele nowych znajomości z wczasowiczami z Gliwic
i Londynu. Umilaliśmy sobie także czas pływając w jeziorze, jak i wypożyczając rowerki wodne i inny sprzęt wodny, oczywiście nie obyło się bez przygód :D
Podczas tegorocznej kolonii odbyliśmy trzy wycieczki:
Podczas tegorocznej kolonii odbyliśmy trzy wycieczki:
-
do zamku Gniewskiego, gdzie braliśmy udział w salwie armatniej i gdzie poznawaliśmy sekrety twierdzy i miasta.
-
podróż do Kansas City - western'owego miasteczka, w którym zapoznaliśmy się z życiem kowbojów i Indian, a każdy z nas zdawał test na prawdziwego kowboja lub kowbojkęi o dziwo wszystkim się to udało.
-
park linowy w Lubaniu to miejsce, którego jak myślę nie zapomni żaden z uczestników kolonii. Praca zespołowa jakiej od nas wymagano i adrenalina podczas wejścia na 10-cio metrowe drzewo i akrobacje na nim na pewno umocniły nasze więzi. Nauczyliśmy się tam także, jak prawidłowo ''oswoić się z koniem''.
Niestety o godzinie 10:00 dnia 18.07.09r. czekało nas pożegnanie z naszym szanownym szefostwem p. Gabrysią i p. Piotrem, które wkładało tyle owocnej pracy w celu zapewnienia nam jak najlepszego samopoczucia oraz naszych wychowawczyń p. Teresy, p. Renaty,
p. Kamili, naszego kierownika p. Artura, a przede wszystkim naszej pani Eli Gerleckiej, która dotarła do nas w ostatnich dniach obozu a swoimi staraniami zapewniła nam tyle zabawy i szczęścia, co chyba potwierdzi każdy z uczestników tegorocznej kolonii.
Serdecznie dziękujemy wszystkim sponsorom, a my wczasowicze zobaczymy się już we
wrześniu w naszej świetlicy!
wrześniu w naszej świetlicy!
Zapraszamy do galerii artykułu.
Comments (3)
3
Thursday, 14 January 2010 14:37
TEODORKA ;D
yy. żal jaki janek ... ? chybaa K... ;p;p hahahahahahaha
2
Thursday, 10 December 2009 13:24
Ola Waldowska
OFF mój Boże jak Ja Cię koffam :* oooo jak Cię widze to normalnie... END :(
1
Thursday, 30 July 2009 22:12
ella
Cieszę się ogromnie, że "wczasowicze" dobrze się bawili
Add your comment
We have 13 guests online




