E-mail Print PDF
W przeszłości była Pani związana z Przeróbką i Stogami. Czy może Pani o tym opowiedzieć?

Wychowałam się na Przeróbce, nad Martwą Wisłą. Tam, w małym domku, w ciasnym mieszkaniu, cała nasza czwórka rodzeństwa spędziła dzieciństwo: nauka i zabawy przeplatane ćwiczeniami na instrumentach. Wszyscy chodziliśmy do szkół muzycznych i trzeba było trzymać się dziennego planu ćwiczeń. W 1964 r. przeprowadziliśmy się na Stogi. Mieszkałam tu 14 lat. Pracowałam w Stoczni „Wisła”, syn chodził do przedszkola, a potem do podstawówki na Stogach.

Może opowie Pani coś o sobie – o swoim wykształceniu i o tym, czym obecnie Pani się zajmuje?

Marzeniem rodziców i moim, jak się później okazało, było wykształcenie muzyczne. Niestety los, zrządził tak, że zdobyłam wyższe wykształcenie techniczne na Politechnice Gdańskiej oraz uprawnienia pedagogiczne w Studium Pedagogicznym we Wrzeszczu. Ze stoczni „Wisła” trafiłam do pracy w szkole nr 42 na Suchaninie, gdzie uczyłam matematyki.

Kto lub co wpłynęło na wydanie tomiku poezji?

Po śmierci męża wróciłam do kraju. Miałam już trochę nagromadzonych w szufladzie wierszy, które czytali moi znajomi. Syn założył mi stronę z wierszami http://www.minawia.pl/, dzięki której zbierałam również opinie na temat mojego pisania. Zapragnęłam wydać wiersze w jednym tomiku. Zwierzyłam się koleżance i przyjaciółce Ani Szymańskiej. Dzięki niej trafiłam do drukarni Marpress. W skompletowaniu materiałów i przygotowaniu do druku pomogła mi moja druga przyjaciółka, Maria Korybalska. W efekcie w czerwcu 2009 roku ukazał się tomik zatytułowany „Rymem jestem”.


Czy należy Pani do jakiegoś stowarzyszenia? Standardowe pytanie: jak to się zaczęło? Czy może Pani opowiedzieć coś o swoich wierszach?

Obecnie nie należę, ale należałam na emigracji w Chicago. Udzielałam się w Klubie „Polonia” przy kościele pw. Świętej Konstancji. Tam właśnie powstał pomysł pisania wierszy i piosenek.

Zaczęło się od płyty „Wiara, Nadzieja i Miłość”, którą postanowiłam wydać po moich zmaganiach z rakiem. Zrobiłam to ponieważ chciałam pozostawić coś mojej rodzinie. Cóż mogę powiedzieć o moich wierszach… Wiem, że jest w nich miłość, nadzieja i optymizm. Samej trudno ocenić swoje pisanie. Najchętniej odesłałabym Państwa do laudacji napisanej przez gdańską poetkę Teresę Zajewską. Tekst ten znajduje się na mojej stronie.


Czy będzie następny tomik?


Materiały do następnego tomiku już mam, ale kiedy zgromadzę fundusze?....W każdym razie nie zamierzam zakończyć na tym jednym.

Dziękuje serdecznie, że zgodziła się Pani udzielić wywiadu naszemu portalowi. Życzymy Pani przede wszystkim dużo zdrowia, spełnienia marzeń, no i wydania następnych tomików poezji.

Rozmawiała Halina Bogdanowicz

*Elżbieta Wlizła – poetka, autorka wydanego w tym roku tomiku „Rymem jestem”, związana z Domem Pomocy Społecznej „Ostoja”.

Add your comment

BoldItalicUnderlineStrikethroughSubscriptSuperscriptEmailImageHyperlinkOrdered listUnordered listQuoteCodeHyperlink to the Article by its id
Your name:
Your email:
Subject:
Comment:
  The word for verification. Lowercase letters only with no spaces.
Word verification: