POMÓC INNYM
Wśród nas żyje wiele osób otwartych i życzliwych, skłonnych do niesienia pomocy innym. Nie liczą wtedy czasu ani nie pytają o wynagrodzenie.Po prostu bezinteresownie pomagają.
Czynią to z serca. Jedną z nich jest mieszkanka Stogów, pani Bogumiła Rydlewska.
Czynią to z serca. Jedną z nich jest mieszkanka Stogów, pani Bogumiła Rydlewska.
Rozmowa z panią BOGUMIŁĄ RYDLEWSKĄ –
- Prezesem Fundacji „Pomóż Sobie i Innym „
- od kiedy fundacja prowadzi swoją działalność?
Jako fundacja, czyli osoba prawna wpisana do rejestru, istniejemy od roku 2003. W roku 2004 otrzymaliśmy status organizacji pożytku publicznego. Jednakże nasze poczynania na rzecz potrzebujących pomocy rozpoczęliśmy już cztery lata wcześniej, bo w roku 1999. Wtedy działaliśmy na zasadach wolontariatu.

- na czyją rzecz działa fundacja?
Naszym podstawowym celem jest niesienie pomocy przede wszystkim dzieciom zaniedbanym, z rodzin wyizolowanych. Praktycznie udzielamy jej każdemu mieszkańcowi Stogów, który się do nas zgłosi. Udzielamy wsparcia osobom niezamożnym, borykającym się z problemami natury finansowej, zdrowotnej i wszelkiego rodzaju patologiami społecznymi, także bezdomnym. Stałą opieką objęliśmy ok. 250 rodzin tj. ok. 500 osób.
- na czym ta pomoc polega?
Jest to przede wszystkim pomoc socjalna, ale nie tylko. Dzięki wsparciu sponsorów prowadzimy bezpłatną jadłodajnię. Z naszych posiłków korzysta dzienne ponad 100 osób.
Rozdajemy też potrzebującym tzw. dary unijne w postaci podstawowych produktów spożywczych jak: mleko, mąkę, sery, dżemy, cukier, czy tzw. dania gotowe.



Dzięki pomocy szwedzkiej organizacji charytatywnej a także samych mieszkańców Stogów, możemy rozdawać także odzież. Ponadto corocznie organizujemy uroczyste spotkania wigilijne oraz śniadania Wielkanocne.
- jaki jest inny rodzaj aktywności fundacji?
Jak już powiedziałam, nasza pomoc nie ogranicza się tylko de sfery socjalnej. Przy ulicy Stryjewskiego 23 członkowie naszej fundacji prowadzą kilka razy w tygodniu dyżury, służąc pomocą w zakresie przepisów prawa administracyjnego, podatkowego oraz redagowania różnorodnych pism. Prowadzimy tam również Klub dla Kobiet. W ten sposób realizujemy program „żyj bez przemocy i alkoholu”. W jego ramach można uzyskać m.in. pomoc psychologiczną. Uczymy aktywności zawodowej, prowadzimy naukę haftu i rysunku.
Przy fundacji działa również Klub dla młodzieży. Jego członkami są dzieci i młodzież w wieku od 10 do 17 lat. Aktualnie uczymy ich tańca „break dance”. Zajęcia odbywają się w Szkole Podstawowej nr 62. Cieszy się on sporą popularnością. Muzyka i taniec wpływa na młodzież wyciszająco, pozwala rozładować stres i jednocześnie umożliwia efektywne wykorzystanie wolnego czasu. Wszystkie zajęcia prowadzą wykwalifikowani instruktorzy. Oczywiście jak my wszyscy, działają nieodpłatnie. Dla dzieci i młodzieży prowadzimy także półkolonie pod nazwą „Słoneczne lato” oraz ferie zimowe ‘Zima na Stogach”. Cieszą się one dużym zainteresowaniem.
- jakie są plany Fundacji na najbliższą przyszłość?
Przede wszystkim to, aby przetrwać. W związku z tym, że nie prowadzimy działalności gospodarczej, nie udało nam się zaoszczędzić większej sumy środków finansowych. Właściciel terenu, na którym mieści się barak z jadłodajnią przy ulicy Niskiej 9a, wypowiedział nam umowę dzierżawy terenu. Obiekt ten nie spełnia zresztą żadnych wymogów sanitarnych ani budowlanych.
W wyniku naszych starań, uzyskaliśmy od Urzędu Miasta Gdańska miasta w użyczenie obiekt po dawnym sklepie spożywczym przy ulicy Ugory 6.

Należałoby go przystosować do działalności statutowej fundacji. Budynek ten wymaga natychmiastowego remontu i pewnej przebudowy. Mamy opracowaną całą dokumentację; uzyskaliśmy wszelkie niezbędne pozwolenia i zatwierdzenia – nie mamy jednak wystarczającej ilości pieniędzy na rozpoczęcie tego przedsięwzięcia. Koszty adaptacji tego budynku przekraczają nasze możliwości finansowe, bowiem wynoszą ok. 400 tys. złotych. Dlatego zwracamy się do różnych firm i osób prywatnych, którym nie jest obojętny los ludzi dotkniętych biedą, którzy mogliby i chcieli pomóc innym.
Sama się czasami zastanawiam, czy aby nie są to tylko marzenia, a nie plany. W tej chwili znaleźliśmy się w bardzo trudnej sytuacji; liczba podopiecznych wcale nie zmalała, ich potrzeby są duże, a środków finansowych wcale nie przybywa. Wierzę jednak, że znajdą się chętni, którzy udzielą nam finansowego wsparcia, co pozwoli nam wyjść z tego impasu.
Nie ma co ukrywać; od realizacji tego planu zależy byt prawny fundacji.
-czego zatem mogę Pani życzyć?
Dalszej wytrwałości i zapału. Tylko to jest niezbędne i potrzebne do pokonania trudności,
z jakimi się obecnie borykamy. Wiem przecież, że pośród nas żyje wielu ludzi dobrej woli
i wielkiego serca, że nie są im obojętne sprawy innych. Mamy na to wiele dowodów. Wierzę, że uda nam się zdobyć wsparcie finansowe niezbędne do adaptacji wspomnianego obiektu. Jestem przekonana, że i tym razem życzliwi sponsorzy nas nie zawiodą. To przekonanie dodaje mi energii i sił do dalszego działania, każe wierzyć w głęboki sens mojej pracy
i pozwala mi optymistycznie patrzeć w przyszłość.
- dziękuję za rozmowę i życzę dużo optymizmu.
- dziękuję za rozmowę i życzę dużo optymizmu.
Dziękuję.
Autorka: M.D.
Comments (1)
1
Sunday, 28 June 2009 19:06
Zuza . ;)
Wspaniała postać. Miło, że wśród nas są jeszcze takie osoby, które chcą pomóc innym. :) Życzę Bohaterce dalszej wytrwałości i radości z pomagania innym. Cieszę się, że dziennikarka zajęła się napisaniem artykułu na ten ważny temat. Jest to szczególnie ważne w naszej dzielnicy.
Add your comment
We have 18 guests online




