Mirosława Torbé - farmaceutka malująca obrazy
Sugestią do przedstawienia krótkiej charakterystyki twórczości Pani Mirosławy Torbé była wystawa jej prac z okazji 5 -lecia Koła nr 5 „Pod Cisem”w Brzeźnie. Przedstawione tam prace były bardzo ciekawe i wykonane profesjonalne. Dlatego umówiliśmy się z Panią Mirką w jej domu, aby zobaczyć inne jej dzieła, a przy okazji dowiedzieć się czegoś o niej samej.
Pani Mirosława Torbé z d. Pleskaczewska urodziła się w Wilnie. Pochodzi z rodziny farmaceutów. Sama też ukończyła Wydział Farmacji Akademii Medycznej w Poznaniu. Tradycje rodzinne to także malarstwo. Rodzice zadbali o to, aby dzieci otrzymały nie tylko odpowiednie wykształcenie w konkretnym zawodzie, ale i otrzymały też przygotowanie artystyczne: muzyczne i malarskie. Pani Mirosława posiada sporo starych pejzaży i portretów rodzinnych. Dziełem jej rodziców jest piękny portret córki z okresu studiów. Malowała często podczas dyżurów nocnych w aptece, kiedy ruch zamierał wyciągała farby i malowała obrazki z kwiatami, wypełniając czas. Tak powstawały prezenty, które sprawiały dużą przyjemność jej koleżankom z pracy i rodzinie.
Na początku lat osiemdziesiątych przeszła na emeryturę. Wtedy stwierdziła, że przyszedł czas na realizację malarskich pasji. Zabrała się za malowanie obrazów i warto podkreślić, że z sukcesem czyni to nadal. Jej prace cieszą oczy nie tylko rodziny i przyjaciół. Wielokrotnie brały udział w wystawach prezentowanych w galeriach Poznania, Lublina
i Gdańska.
Ukończyła Uniwersytet Trzeciego wieku prowadzony przez znanego malarza, profesora gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, Włodzimierza Łajminga. Znalazła się wśród członków założycieli Gdańskiego Stowarzyszenia Plastyków Nieprofesjonalnych (obecnie Nadbałtyckie Stowarzyszenie Plastyków) i w gronie podobnych sobie entuzjastów tworzyła kolejne obrazy.
Towarzysząc mężowi w podróży służbowej, malowała piękne fiordy norweskie. Brała udział w plenerach w Juracie, Pucku, Krynicy Morskiej, Skarszewach. Najmilszy jej sercu temat to pejzaże. Namalowała ginące pejzaże kaszubskie, czy też ulegające erozji dawne zamki.
W twórczości malarki tkwi jej osobowość; pełna uroku, dostojeństwa i szlachetności. I to przede wszystkim emanuje z obrazów, które cieszą oko i chwytają za serce. Pani Mirosława maluje pejzaże morskie, wiejskie, kwiaty takie jak maki, lilie, słoneczniki, bzy i inne. Oceńcie sami. W naszej galerii.
HB
zdjęcia Marian Bobkowski
Ukończyła Uniwersytet Trzeciego wieku prowadzony przez znanego malarza, profesora gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, Włodzimierza Łajminga. Znalazła się wśród członków założycieli Gdańskiego Stowarzyszenia Plastyków Nieprofesjonalnych (obecnie Nadbałtyckie Stowarzyszenie Plastyków) i w gronie podobnych sobie entuzjastów tworzyła kolejne obrazy.
Towarzysząc mężowi w podróży służbowej, malowała piękne fiordy norweskie. Brała udział w plenerach w Juracie, Pucku, Krynicy Morskiej, Skarszewach. Najmilszy jej sercu temat to pejzaże. Namalowała ginące pejzaże kaszubskie, czy też ulegające erozji dawne zamki.
W twórczości malarki tkwi jej osobowość; pełna uroku, dostojeństwa i szlachetności. I to przede wszystkim emanuje z obrazów, które cieszą oko i chwytają za serce. Pani Mirosława maluje pejzaże morskie, wiejskie, kwiaty takie jak maki, lilie, słoneczniki, bzy i inne. Oceńcie sami. W naszej galerii.
HB
zdjęcia Marian Bobkowski
We have 13 guests online





najwazniejsze, że welu znawców sztuki podziwia jej dzieła.
A ja gimnazjum juz dawno skonczylem ale pokazuje adminom co mnie sie tu nie podoba i kazde ma swoje zdanie .Moze komuś sie sni cenzura ??
Pani Halino i Portalu Stogi. Nie podązajcie tą drogą. Whatever - Brzezno czy Stogi - "artykuł" na poziomie, pardon le mot, wypocin gimnazjalisty.
Ja jestem tylko adminem :)
Pozdrawiam